niedziela, 17 sierpnia 2014

Clydesdale






    Jeżeli szajer jest "olbrzymim dżentelmenem", to jego bliski kuzyn, clydesdale, jest jego zmniejszoną wersją. Pochodzący z regionu Clyde Valley w Szkocji, koń clydesdale - lub clydesman's horse, bo pod taką nazwą był kiedyś znany - powstał wskutek skrzyżowania odpornej miejscowej rasy z końmi flamandzkimi, a w dziewiętnastym stuleciu domieszka stuleciu domieszka krwi szajrów pomogła po raz kolejny ulepszyć tę rasę.




    Krew szajrów zmieszała się z tą rasą dzięki dwóm hodowcom, Lawrence'owi Drewowi i Davidowi Liddellowi, którzy byli przekonani, że clydesdale i szajry to dwie gałęzie tej samej rasy.
    I rzeczywiście, te dwie rasy są bardzo podobne, lecz choć koń clydesdale może z pewnością osiągnąć ten sam wzrost co szajry, jest lżejszą i bardziej elegancką rasą z wyraźnie dłuższymi nogami. Jest to niezwykłe u koni pociągowych. Ma również bardziej urodziwą i lżejszą głowę, o prostszym profilu i osadzoną na dłuższej szyi. Jego przeciętny wzrost wynosi 16,2 dłoni. Clydesdale jest znany ze swoich dobrze zbudowanych kończyn i twardych, odpornych kopyt.

    W pierwszej księdze stadnej Clydesdale Horse Society, wydanej w 1878 r., został on opisany jako koń "pełen ognia i wigoru, o szlachetnej, dumnej postawie i wysokiej akcji nóg, co sprawia, że wśród koni zaprzęgowych wyróżnia się on szczególną elegancją".
    Towarzystwo Hodowli Konia Clydesdale powstało w 1877 r., a w pierwszej księdze stadnej zarejestrowało tysiąc ogierów. Rok później powstało podobne stowarzyszenie hodowlane w Ameryce, a konie clydesdale zasłużyły sobie również na tytuł "rasy, która zbudowała Australię". Niestety jest to kolejna z miejscowych ras brytyjskich, która znajduje się na liście Rare Breeds Survival Trust jako "zagrożona ryzykiem wyginięcia".



sobota, 16 sierpnia 2014

Shire


"Służy, ale nie jest służalczy. Staje do boju, ale bez wrogości.
Nic nie przewyższa go potęgą, nic nie przewyższa go gwałtownością...".
Ten  fragment poematu został zapewne napisany specjalnie 
z myślą o wiernym koniu zaprzęgowym. 

   

    Piękny poemat Ronalda Duncana "Koń" doskonale opisuje nasze szlachetne rumaki, ale łatwo zapomina się, że rasy koni pociągowych były na całym świecie pierwotnie hodowane w celu uzyskania konia bojowego. Najlepiej znana angielska rasa koni pociągowych, szajry, tak brytyjska, jak brytyjskie są buldogi, jest imponująca: szajry mogą mierzyć 18 dłoni lub nawet więcej, łącząc masę z jakością. Szajry wywodzą się od średniowiecznego konia bojowego, znanego jako wielki koń (great horse), który od Olivera Cromwella (podczas krótkiego republikańskiego epizodu w dziejach Anglii) otrzymał miano "angielski kary" (english black). 
    W czternastym stuleciu setka ogierów została sprowadzona z Lombardii w północnych Włoszech, aby krzyżować je z rodzimymi klaczami angielskimi w celu uzyskania cięższego i silniejszego konia. Te konie były jak żywe opancerzone czołgi. Początkowo hodowano je po to, aby miały wystarczającą siłę, by udźwignąć średniowiecznego rycerza w pełnej zbroi, wyposażonego w ciężką broń. A jednocześnie musiały być na tyle zwrotne, aby zanieść go na pole bitwy. Rycerz dosiadał konia tuż przed rozpoczęciem walki, a do tego momentu koń był prowadzony z prawej strony przez giermka. 
    Chociaż silne, konie te nie były tak wielkie jak dzisiejsze szajry, i gdy rósł popyt na większe, silniejsze zwierzęta pociągowe do pracy na roli, rasa english black została ulepszona przy wykorzystaniu koni flandryjskich bądź flamandzkich, pochodzących z Niderlandów. Później dodano krwi fryzyjskiej. Hodowane w środkowych hrabstwach Anglii przez uczniów i zwolenników Roberta Bakewalla (1725-1795), konie te zaczęły być uznawane jako kary koń Bakewella (Bakewell black). Następnie krzyżowano je z folblutami, aby uzyskać okazy pożądanych wymiarów, i gdy zaczęły się pojawiać wśród nich różne umaszczenia, słowo "kary" (black) stało się mylące, a rasa została w 1878 r. przemianowana na angielskiegoz konia pociągowego (english cart horse).
    Ogierem założycielem współczesnej nazwy szajer jest Packington Blind Horse, który krył klacze w Ashleby-de-la-Zouche w hrabstwie Leicestershire w latach 1755-1770 i pojawia się w pierwszej księdze stadnej towarzystwa hodowli koni rasy english cart horse, opublikowanej w 1878 r. Organizajca hodowlana zmieniła swoją nazwę na Shire Horse Society, Towarzystwo Hodowli Konia Shire, w 1884 roku, a nowa nazwa odzwierciedlała początki tej rasy w hrabstwach (shires) środkowej Anglii, rejonie zwanym "the Midlands". 
    Staranna obserwacja współczesnej rasy pozwoliła uniknąć początkowych problemów zdrowotnych i kłopotów z drogami oddechowymi i koń ten zaczął być bardzo popularny, tak w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach Zjednoczonych, które na dużą skalę rozpoczęły import szajrów, a amerykańska organizacja hodowców koni tej rasy, American Shire Horse Association, powstała już w 1885 r. Powodzenie szajrów - a w rezultacie również ich wartość - rosło, a ich przyszłość wydawała się zapewniona. W okresie kryzysu gospodarczego o dobrych źrebiętach mówiono, że "dają najlepszą dywidendę". Jednakże w miarę postępu mechanizacji szajry po drugiej wojnie światowej prawie zupełnie wyginęły - w latach 1947-1948 zginęło około stu tysięcy, a liczba rejestrowanych źrebiąt spadła do osiemdziesięciu rocznie. 

  








  Dzięki oddanym hodowcom szajry zostały ocalone przed wyginięciem i w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat rasa ta wyraźnie się odradza. Koń ten jest doprawdy imponujący - może mierzyć 18 dłoni lub nawet więcej i łączy w sobie masę z niezaprzeczalną "jakością" - szajry, skrzyżowane z folblutami, niejednokrotnie dają niezłe konie do skoków przez przeszkody. Ich szlachetna głowa z rzymskim (wypukłym) nosem jest długa i szczupła, a wielkie, przyjacielsko spoglądające oczy są pełne inteligencji.
    Szajry mają stosunkowo długą szyję jak na konie pociągowe oraz szeroką, potężną pierś o znacznym obwodzie, krótki grzbiet z dobrze umięśnioną partią zadu. Ich zdrowie, wytrzymałe nogi są kościste i mają pęciny porośnięte niezwykle bujną, długą jedwabistą sierścią, tworzącą tzw. szczotki pęcinowe. Obecnie jest bardzo wiele karych szajrów, co zapewne przypomina o początkach tej rasy, ale skarogniade, gniade i siwe są również często spotykane; mogą też istnieć białe odmiany. Towarzystwo hodowlane nie dopuszcza występowania wśród ogierów maści kasztanowatej lub dereszowatej, aczkolwiek ta ostatnia może być akceptowana u klaczy, które są też na ogół nico mniejsze i bardziej "kobiece".
    Ten "olbrzymi dżentelmen" jest do tej pory wykorzystywany do uprawy roli w niektórych częściach Zjednoczonego Królestwa, a kategorie dla szajrów należą do najbardziej popularnych podczas pokazów rolniczych. Rasa ta ma nawet swój własny pokaz krajowy, odbywający się każdej wiosny w Peterborough, w angielskim hrabstwie Cambridge.











Źrebięta


    

 Większość z nas zgodzi się, że wszystkie młode zwierzęta są
- powiedzmy delikatnie - sprytne i rezolutne, ale długonogie,
niezdarne źrebięta mają w sobie coś, co naprawdę
w niepowtarzalny sposób chwyta za serce.

   

    Wścibski i nieustraszony młody źrebak jest ciekawy całego otoczenia; od chwili narodzin wydaje się, że jego zamiarem jest skosztowanie wszystkiego, podczas gdy jego oddana matka wciąż niespokojnie nad nim czuwa. Cały świat jest tylko po to, żeby go wziąć w posiadanie.
    Rodząc się na wolności, źrebięta musiały prawie natychmiast, choć chwiejnie, stanąć na swych cienkich, wrzecionowatych nogach. Stado nigdy przecież nie wiedziało, jakie zagrożenie może na nie wkrótce czyhać, gdzie leży w zasadzce najbliższy drapieżnik. Młody konik byłby łatwą zdobyczą. Pomimo udomowienia konie nadal odczuwają tę wrodzoną potrzebę, i pierwszą rzeczą, jaką zajmuje się młoda matka, jest trącanie pyskiem ociągającego się potomka tak długo, aż ten nie stanie na własnych nogach.
    Po niedługim czasie - nowo narodzone źrebię zwykle podnosi się na nogi w ciągu pierwszej godziny swego życia - źrebak stoi, idzie chwiejnym krokiem, a jego troskliwa matka wylizuje go od głowy do kopytek, czyszcząc go w ten sposób i stymulując krążenie krwi. Kiedy już wstanie, kolejną najważniejszą sprawą dla nowo narodzonego jest jedzenie. Jego pierwszy posiłek z mleka matki - w tym początkowym okresie jest to tzw. siara - ma decydujące znaczenie, gdyż zawiera ważne antyciała, których źrebak potrzebuje, aby przeżyć, i które zostaną szybko przyswojone przez jego jelita. Źrebię powinno wypić przynajmniej litr siary w ciągu sześciu godzin od momentu narodzin. Rzadko się zdarza wśród koni i kuców, żeby rodziło się więcej niż jedno źrebię, aczkolwiek niekiedy ma to miejsce. Hodowcy woleliby uniknąć takiej sytuacji, gdyż zwykle oznacza to, że narodzą się dwa słabe źrebaki zamiast jednego silnego. W warunkach naturalnych, na wolności, bliźniaki rzadko przeżywają.
    Klacze mają ruję - mówi się też o nich, że się "grzeją" - co osiemnaście do dwudziestu jeden dni, a idealnym okresem dla narodzin źrebaka, niezależnie od tego czy na wolności, czy w warunkach hodowlanych, jest wczesna wiosna. To pozwala mu na lepsze wykorzystanie bogatych pastwisk podczas odstawiania od matki lub też kiedy źrebak nie odżywia się już jej mlekiem. Klacz po porodzie także potrzebuje odpowiedniej paszy, więc jest to korzyścią również dla niej. 
    Klacz nosi źrebię w łonie przez jedenaście miesięcy, a potomek będzie uzależniony od jej mleka w okresie do sześciu miesięcy. Nowo narodzony źrebak musi szybko opanować różne umiejętności. Jeśli urodził się na wolności, powinien w ciągu godziny stanąć na nogi, a krótko potem dobrze by było, gdyby chodził i ssał. Zaraz potem musi umieć galopować i wzywać głosem matkę. Konie i kuce to zwierzęta, które ratunku szukają w ucieczce, nie w ataku, i natura chce, żeby źrebak mógł uciekać u boku matki przed niebezpieczeństwem. 
    Podczas pierwszej godziny życia źrebaka zachodzi proces zwany inpritingiem, wskutek którego tworzy się trwała, nierozerwalna więź pomiędzy źrebakiem a jego matką. Jest niesłychanie ważne, aby proces ten przebiegł bez zakłóceń. Więź ta jest niewiarygodnie silna, tak bardzo, że jeżeli klacz i źrebię zostaną przez jakiś przypadek rozdzielone, będą, nie bacząc na wszelkie przeszkody i trudności, starać się ze wszystkich sił znowu być razem. 
    Źrebię jest całkowicie zależne od matki przez kilka pierwszych tygodni życia, a gdy staje się większe i silniejsze, rośnie też jego niezależność. W warunkach życia w stadzie wkrótce uświadamia sobie panującą w nim hierarchię i uczy się, gdzie jest mile widziane, a gdzie nie. Dorastając wśród mieszanej grupy koni lub kuców w różnym wieku, prowadzonej przez ogiera przewodnika stada, młody koń ma szansę opanować wszystkie aspekty końskiego życia oraz, co jest jeszcze ważniejsze, nauczyć się dyscypliny. Będzie zazwyczaj tolerowany, oczywiście jeżeli wie, gdzie jest jego miejsce, a dyscyplina egzekwowana przez starsze konie jest równie surowa, jak sprawiedliwa.


  






  Źrebięta mogą mieć dowolne umaszczenie - to śliczne bułane źrebię po lewej ma jedną z najpowszechniejszych występujących u kuców highland maści, aczkolwiek spotyka się wśród nich wszelkie odcienie bułanego, od jasnego, nieledwie jeleniego, do znacznie ciemniejszych. Mały kasztanowaty arab powyżej bez wątpienia dziedziczy kolor po matce, zaś źrebię rasy trakeńskiej po lewej wydaje się mieć bardzo jasny odcień maści gniadej w porównaniu z nobliwym skarogniadym umaszczeniem matki. 
    

    Ale umaszczenie widoczne w momencie narodzin może być bardzo mylne. Źrebięta ras, których konie są wyłączne siwe - jak konie camargue lub słynne lipicany z Hiszpańskiej Szkoły Jazdy - rodzą się zawsze skarogniade lub kare i ich umaszczenie zmienia się, w miarę jak dorastają. To dlatego źrebięta w katalogach sprzedaży, szczególnie w przypadku folblutów, mogą być opisane jako gniady/skarogniady/siwy.




    Z punktu widzenia genetyki maść siwa jest maścią dominującą, a po niej następuje gniada, skarogniada, kara i kasztanowata. Gen dający umaszczenie kasztanowate jest recesywny, a zatem kasztanowaty ogier, którym pokryjemy kasztanowatą klacz, da zawsze źrebię kasztanowe - nasz mały arabski źrebak zachowa swoją maść. Niemniej jednak jest też całkiem możliwe, że gniady ogier da z gniadą klaczą kasztanowate źrebię.





















      


   


    Gdy źrebię dojrzewa, staje się mniej zależne od matki - cały wielki świat czeka na odkrycie i źrebię chce zbadać każdy jego kąt. Jeżeli urodziło się w stadzie, wkrótce zacznie zabawy z innymi źrebakami. Rozbrykana i niesforna młodzież będzie dokazywać i galopować dookoła, staczając pozorne walki, podczas których mnóstwo jest kwiku i kopania, co może wyglądać dość gwałtownie i groźnie. Chociaż jest to zabawa, w ten sposób zwierzęta zaczynają budować poczucie własnej wartości i znajdują swoje miejsce w stadzie. Wypróbowują również różne techniki przeżycia.
    Mimo iż dorosłe konie są w stanie wyrządzić źrebięciu poważną krzywdę, zazwyczaj denerwująco-wścibskie zachowanie źrebięcia jest tolerowane przez starsze konie, nawet przez ogiera przewodnika. Na ogół położenie uszu na płasko i potrząśniecie głową przez członka dorosłej generacji wystarcza, aby ostrzec źrebię, że zaczyna komuś poważnie działać na nerwy.Zbliżając się do członka stada, źrebię może przybierać postawę, która wygląda jak poza podczas ssania - szyja i pysk wyciągnięte, uszy opadające na boki - i kilkakrotnie klapnąć wargami. To pokorne zachowanie ma na celu ułagodzenie starszego konia. Wystraszone zwierzę może też demonstrować je w późniejszym okresie życia.
    Wczesne dni to idylliczna egzystencja, okres spędzony na jedzeniu, zabawie i spaniu. Pomiędzy ósmym a dziesiątym dniem życia źrebak zaczyna skubać trawę, aczkolwiek w ciągu pierwszych tygodni w niezbyt wielkich ilościach. Gdy śpi, jego matka stoi na straży u jego boku, czujna na najmniejsze niebezpieczeństwo - prawdziwe lub wyimaginowane - jakie mogłoby zagrozić jej potomstwu.





    W miarę dorastania i nabierania sił źrebię śpi coraz krócej, a coraz więcej czasu spędza na zabawie, i to w coraz większym oddaleniu od matki. Zabawa rozwija jego koordynację ruchów i równowagę oraz wzmacnia techniki przeżycia - jednak wystraszone lub zaalarmowane instynktownie wraca do boku matki i często zaczyna ssać tylko po to, żeby poczuć się bezpiecznie. Jeżeli klacz stanie się znowu źrebna, będzie stopniowo odpychać swojego potomka od siebie poprzez coraz bardziej agresywne zachowanie w stosunku do niego, tym agresywniejsze, im bardziej zaawansowana jest jej kolejna ciąża.

























    W okresie dorastania, podobnie jak w przypadku innych ssaków, u koni i kuców pewne części ciała rozwijają się szybciej niż pozostałe.
    Wśród koni żyjących w stanie dzikim, jeżeli klacz nie jest ponownie źrebna, młode może kontynuować ssanie aż do wieku dojrzewania, czyli do okresu pomiędzy dziewiątym a dwunastym miesiącem życia. W przypadku koni udomowionych uważa się, że właściwym czasem na odłączenie źrebaka od matki jest okres pomiędzy piątym a szóstym miesiącem życia.





    Coraz więcej zwolenników zyskuje pogląd, że zbyt wczesne odłączenie źrebięcia od matki - chyba że jakiś ważny powód ku temu, na przykład klacz ma za mało mleka - może na całe życie pozostawić ślady w psychice konia. Metody stopniowego odłączania są obecnie coraz częściej stosowane i wielu hodowców zgadza się z opinią, że nie ma potrzeby odsadzania źrebiąt już w wieku sześciu miesięcy. Większość zdrowych klaczy zarodowych jest w stanie karmić ssące źrebię aż do okresu na krótko przed kolejnym porodem.
    Panowało niegdyś powszechne przekonanie, że całkowite rozdzielenie matki i dziecka - poza zasięgiem wzroku i słuchu - jest najlepszym sposobem odłączenia źrebaka, a teoria głosiła, że obie strony wkrótce się z tym pogodzą. Ale obecnie większość hodowców zgadza się z poglądem, że proces taki jest bardzo nienaturalny, powoduje silny stres i może mieć daleko idące konsekwencje w późniejszym życiu koni. Może też mieć znacznie bardziej bezpośrednie skutki, ponieważ jest ryzyko, że źrebię zrobi sobie krzywdę podczas podejmowania desperackich prób ucieczki i powrotu do matki.
    W wielu stadninach przyjęto dużo bardziej humanitarną metodę, polegającą na tym, że pewna liczba klaczy ze źrebiętami w zbliżonym wieku jest wypuszczana na pastwisko, aby pomiędzy młodzieżą mogły zawiązać się przyjaźnie. Następnie jedna z klaczy jest odprowadzana z grupy, w czasie gdy konie przebywają na wybiegu, a jej źrebię w towarzystwie swoich rówieśników i innych klaczy szybko przezwycięży stres. Kilka dni później cała procedura powtarzana jest z inną klaczą i tak postępuje się aż do momentu, kiedy wszystkie klacze zostaną oddzielone od swoich źrebiąt. Roczniaki, przynajmniej teoretycznie, są już zdolne do rozmnażania się, a zatem na tym etapie oddziela się młode klaczki od ogierków.
    Choć proces impritingu, zachodzący pomiędzy źrebięciem a jego matką, nie powinien być zakłócany, człowiek może wykorzystać ten sam instynkt, aby przyzwyczaić źrebię do obecności ludzi i różnych zabiegów przez nich wykonywanych. Jeżeli źrebak nauczy się, że głaskanie po brzuchu, pieszczenie uszu i masowanie nóg to przyjemne doświadczenia, później to bardzo ułatwi postępowanie z nim.
    Dotykanie i głaskanie jego nóg pomoże mu na przykład zaakceptować podkuwacza czy weterynarza, kiedy już nadejdzie nadejdzie czas, a jeśli źrebię zaakceptuje dotykanie i pocieranie całego ciała, weterynarz nie będzie mieć kłopotów z daniem mu zastrzyku. Jeżeli źrebię, dorastając, jest przyzwyczajone do tego, że dotyka się jego pyska, będzie mu znacznie łatwiej przyjąć wędzidło w okresie zajeżdżania. Wszystkie te zabiegi należy ostrożnie dawkować, gdyż źrebięta łatwo się nużą.



    To piękna zaleta końskiej wspaniałomyślności i uległej natury, że koń pozwala nam całkowicie zmienić sposób swego życia, a pomimo to nadal jest chętny spełniać nasze życzenia. Zabieramy go od boku jego matki zazwyczaj wcześniej, niż zaplanowała to natura, przenosimy go z olbrzymich przestrzeni, które są jego naturalnym środowiskiem, umieszczamy w stajni i zmniejszamy mu ilość "zielonego doktora" - trawy, jego naturalnego pożywienia - a karmimy go owsem, koncentratami pasz i innymi "smakołykami", których w innym przypadku w ogóle by nie tknął. A on w dalszym ciągu chce sprawiać nam przyjemność.
    Przy udomawianiu konia i przystosowaniu go do tego, aby spełniał nasze potrzeby, ciągle staramy się ukształtować to cudowne zwierzę zgodnie z naszym ideałem. Konie pełnej krwi angielskiej są tak hodowane, aby dojrzewały wcześnie i były przygotowane do wyścigów już w wieku dwóch lat. Rozwijane są coraz bardziej wyrafinowane techniki, jak sztuczna inseminacja przy użyciu świeżego, schłodzonego lub mrożonego nasienia - to ostatnie może być transportowane z kontynentu na kontynent, tak że klacz i ogier nigdy się nie spotykają - być może współczesny koń zmieni się nie do poznania w ciągu najbliższych dwóch tysięcy lat.
    Na coraz większą skalę w hodowli koni sportowych wykorzystuje się transfer embrionów. Jajeczko pobrane od klaczy, która już sprawdziła się w sporcie, może zostać zapłodnione i zaimplantowane innej klaczy, która donosi ciążę, urodzi i będzie karmić źrebię jak swoje własne, podczas gdy jego biologiczna matka może kontynuować starty w zawodach. W roku 2003 nadeszły raporty o pierwszym sklonowaniu konia - oto pomysł, z którym można swobodnie igrać! Wyobraźmy sobie dwadzieścia Desert Orchids albo Miltonów. A gdyby tak zorganizować wyścig piętnastu Shergarów, to który odniósłby zwycięstwo? Dla niektórych ludzi taka wizja to koszmar.
    Nie ustawajmy w hodowaniu cudownych, pięknych i utalentowanych koni i niechaj wynagradzają nam one nasze starania. Ale niech wolno nam też będzie mieć nadzieję, że zawsze będą na wolności stada dzikich koni, które rozmnażać się będą i żyć tak, jak chciała tego natura.

wtorek, 29 lipca 2014

Kuc kaspijski




    



























    Podobnie jak rasa islandzka, rasa kaspijska - choć wzrostu pomiędzy 10 a 12 dłońmi - to bardziej małe konie niż kuce. Ta starożytna rasa - zamieszkująca obszar wokół Kaukazu i Morza Kaspijskiego, tereny dawnej Persji - uważana była za wymarłą, aż w 1965 r. znaleziono kilku jej przedstawicieli ciągnących wózki w północnym Iranie.




    Uważa się, że był on odległym przodkiem araba i ma wiele charakterystycznych cech arabskich "w miniaturze", włączając w to wklęsły profil i niewielkie, zgrabne uszy. Ma głowę porośniętą delikatnym, jedwabistym włosem i duże, czyste oczy, ale rasa ta chronologicznie wyprzedza konia arabskiego o około trzy tysiące lat. Kuc kaspijski jest szczupłej budowy, z silną, ukośną łopatką. Jego grzbiet jest krótko związany,a bujny ogon noszony bardzo wysoko, podobnie jak u araba. Najczęściej widywanymi maściami są: gniada, skarogniada i siwa, ale kare i izabelowate też niekiedy się spotyka. Ma dobry kościec, a jego kości mają dużą gęstość. Kopyta są bardzo mocne, owalnego kształtu. Kuc kaspijski całym swoim wyglądem potwierdza doskonałą jakość swojej rasy.
    Choć pełen wigoru i energii, jest też chętny i uległy, a jego niezwykłe zdolności skokowe sprawiają, że jest doskonałym wierzchowcem dla dzieci. Kuc kaspijski ma długi, płynny ruch i potrafi dotrzymać kroku przeciętnemu koniowi w każdym chodzie z wyjątkiem pełnego galopu. Jest też silny, zatem doskonale sprawdza się w zaprzęgu.


Konie fiordzkie



    Norweski mały koń z fiordów, zwany fiordingiem, który był zwykle wykorzystywany do prac leśnych, wywarł być może pewien wpływ na konia islandzkiego, podobnego w typie, gdy wojownicy wikingów zabierali go na swoje wyprawy po Skandynawii. Wykazuje on znaczne podobieństwo do historycznego dzikiego konia Przewalskiego, które przejawia się w jego bułanym umaszczeniu z ciemną pręgą grzbietową i poprzecznym prążkowaniem na nogach, oraz w jego szorstkiej, sterczącej sztywno grzywie.

Konie islandzkie






    Dla mieszkańców Islandii ich krajowa rasa nigdy nie była rasą kuców, choć zwierzęta te niewiele przekraczają 13 dłoni; zawsze określano je mianem icelandic horse, konia islandzkiego. Uważa się, że konie zostały po raz pierwszy przywiezione do Islandii w pierwszym stuleciu n.e. przez wikingów, którzy osiedlili się na tej wulkanicznej wyspie.
    Rasa islandzka cechuje się niezwykłą czystością krwi, ponieważ już w 930 r. zakazano łączenia tych koni z innymi rasami po katastrofalnym eksperymencie z wprowadzeniem krwi orientalnej dla ulepszenia rasy. Koń islandzki jest krępy, przeciętnej urody, niewielkich rozmiarów, o ciężkiej głowie i zwięzłej budowie ciała, obdarzony zdolnością poruszania się pięcioma chodami; potrafi chodzić toltem. Towarzystwo zajmujące się hodowlą tej rasy określa tolt jako "chłód, w którym koń nie zmieniając kolejności stawiania nóg, może zwiększać swoją szybkość od niemalże stania w miejscu do znacznej prędkości".